Nałkowski

Nałkowski dokonuje krytycznej analizy typów osobowości w ówczesnym społeczeństwie i dochodzi do stwierdzenia, że ewolucja gatunkowa upowszechniła typ ludzi przeciętnych, a nawet mizernych, których dosadnie określa jako: ludzie-byki (brutalni, choć pożyteczni), ludzie-świnie (marni filistrzy, zawada społecznego postępu) oraz ludzie-drewna (lu- dzie-automaty, przeważnie rzemieślnicy). Górują zdecydowanie nad nimi tak zwani nerwowcy, jednostki wrażliwe, twórcy idei tragedią ówczesnych stosunków było to, że tacy ludzie byli nie doceniani, nie mogli zatem zdynamizować postępu. Ten właśnie problem rozwinął Przybyszewski, zwracając uwagę na tragizm twórczej jednostki, która nie mogąc udoskonalić ludzkości z powodu braku ku temu warunków, zniechęcona zrywa ze społeczeństwem i dobrowolnie ginie.

Wspomnieć tu trzeba zdecydowanych opozycjonistów „młodych”, którzy byli jakby inspiratorami polemik programowych. Oto omawiani tu wcześniej: Stanisław Szczepanowski w artykule Dezynfekcja prądów europejskich (1898) i Marian Zdziechowski w artykule Spór o piękno (1898) przeciwstawili się absolutyzowaniu piękna duszy oraz przeszczepianiu z Zachodu destruktywnych społecznie teorii, a domagali się literatury propagującej ideały narodowe.

Trzeci krąg dyskusji koncentrował się wokół wystąpienia Artura Górskiego, który cyklem artykułów pt. Młoda Polska, ogłoszonym w 1898 roku w krakowskim „Życiu”, dokonał pewnej weryfikacji ideowych sta- nowisk grupy tzw. „starych” i nakreślił program pokolenia młodopolskiego. I od razu trzeba powiedzieć, że stanowisko jego, generalnie rzecz ujmując, zyskało akceptację, bo było umiarkowane. Prezentowało bowiem rodzaj kompromisu między skrajnym skrzydłem modernizmu a żądaniami ideologów narodowych. Górski nie propagował zatem ani demonicznej erotyki i biologicznej radości życia, ani symbolizmu czy kontrowersyjnego hasła „sztuka dla sztuki”. Opowiadał się natomiast za kultem sztuki, talentu artysty i jego prawem do szczerości w dziełach. Nade wszystko jednak żądał dla literatury polskiej autonomii, to znaczy prawa do swobodnego jej rozwoju opartego na narodowej tradycji, której uosobieniem dla niego był Mickiewicz. Wołał: „Żądamy od sztuki naszej, aby była polską, na wskroś polską”. I: „Kochamy wszystko, co rodzime, wierzymy w wielką przyszłość naszego narodu, a najgorętszym naszym pragnieniem – być podnóżkiem chwały tej Ojczyzny, której służyć chcemy ostatnim uderzeniem serca”.

Leave a Reply

Reklamy
    System reklamy Test
Kategorie Witryny
Reklamy