Równie bogate są przejawy tej tendencji w prozie międzywojennej

Tymczasem wyznaczmy choćby najogólniej zasięg tendencji. Od początku owocuje ona bardzo bogato w poezji okresu międzywojennego. Jeśli zechcemy szukać więzi pokoleniowej, łączącej młodych poetów o różnych programach stylowych, różnych orientacjach wobec tradycji i różnych przynależnościach grupowych, to w tej tendencji właśnie możemy ją odnaleźć. Nie tylko w niej. Wspólnych doświadczeń duchowych i potrzeb było więcej. Ale ten manifestujący się na różne sposoby zwrot poezji ku czytelnikowi jako odbiorcy anonimowemu, ku czytelnikowi ,,z tłumu” — jakkolwiek będzie ten tłum rozumiany i artykułowany – ku ulicy i kawiarni, ku peryferiom i zaułkom wielkiego miasta, ku robotnikowi i lumpenproletariuszowi, ku jego codzienności, sprawom zwykłym i przyziemnym, niechęć tej poezji (albo jej bunt) wobec wartości sakralnych, wobec tego, co wzniosłe, solenne i w tej wzniosłości podejrzane albo skompromitowane, owo nastawienie na szorstką, zgrzebną, a nawet trywialną prawdę o życiu, jakim jest bez uwznioślającej szminki, owa gotowość do upojenia się istnieniem nie modelowanym normą estetyczną, a nawet w pewnym sensie moralną – ten zwrot poezji, tak jaskrawy na tle egotycznych upodobań okresu wcześniejszego, stanowi istotne novum okresu. Zbliża on poetów Skamandra do poetów ugrupowań nowatorskich, futurystów i Awangardy. Julian Tuwim czy Antoni Słonimski okazują się na tej płaszczyźnie sojusznikami Brunona Jasieńskiego, Tytusa Czyżewskiego, Juliana Przybosia. Co szczególnie ciekawe, ku temu nastawieniu kieruje się w latach wojny i po wojnie twórczość jednego z mistrzów Młodej Polski, mianowicie Leopolda Staffa.

Leave a Reply

Kategorie Witryny
Reklamy