Wywód Chmielowskiego

Nietrudno się domyśleć, że pozytywiści odwrócą się od fantazji na rzecz rozumu, że postulować będą literaturę opartą na „ścisłej obserwacji i dokładnym doświadczeniu”. Chmielowski, główny teoretyk literatury spod znaku pozytywizmu, głosił hasło utylitaryzmu.

Twierdził wręcz, że utylitaryzm jest zasadą moralną, która wymaga, aby wszystkie nasze czynności zmierzały do jednego celu, to jest do rozwoju i doskonalenia, w rezultacie zaś do uszczęśliwienia społeczeństwa i ludzkości. „Wszystko, czego człowiek dokonywa, dokonywa dla siebie lub dla swoich bliźnich, dla społeczeństwa”. Sztuce, która nie zajmuje umysłu, jest tylko „przedmiotem ciekawości lub rozkoszy”, nie należy rokować długiego życia. Szczególnie w społeczeństwie polskim powinien się dokonać radykalny przełom w poglądach na rolę sztuki: „dosyć już spaliśmy, teraz musimy się przebudzić i działać. A jakże do-pomóc temu może sztuka, jeżeli zerwie z życiem, z nauką, z teoriami społecznymi, jeżeli zamknie się szczelnie w obrębie fantazji i stamtąd tylko wyrzucać będzie swe drogocenne skarby. Artysta powinien przed wykonaniem swego dzieła powziąć cel jakiś społeczny. Utwór jego powinien mieć tendencję. Bez tendencji nie ma dobrego dzieła sztuki, są tylko mniej lub więcej pięknie wyrobione fatałaszki” (Utylitaryzm w literaturze. „Niwa” 1872 nr 18).

Wywód Chmielowskiego oparty jest w dalszych tezach na teorii Taine’a. Krytyk twierdzi, że artysta jest w pełni podporządkowany otoczeniu, które go kształtuje. Dlatego też musi być obywatelem, to znaczy musi rozumieć swoją epokę, swoje środowisko i wyrażać w sztuce jego potrzeby i dążenia: „Poeta staje się bufonem lub mazgajem, jeżeli się szczelnie zamknie w swojej jaźni, nie dając posłuchania sprawom obchodzącym resztę obywateli kraju”. Musi mieć społeczną samowiedzę swoich czynów, nie tworzyć za sprawą bezświadomego natchnienia, lecz działać w następstwie dojrzałego zamysłu, nie kokietować i bawić tylko, lecz także pouczać.

Leave a Reply

Reklamy
Kategorie Witryny
Reklamy