Zapoczątkowany przez Miriama kierunek artystyczny

Szczególnego znaczenia nabrał ostatni problem, jako że z jednej strony napór modernistycznych prądów z zagranicy był wtedy wyjątkowo* silny, a grunt dla nich u nas niezwykle podatny pojawiły się tendencje przyznania literaturze pełnej autonomii, to jest uniezależnienia jej od służenia narodowej sprawie, a tym samym wyprowadzenia jej na szersze europejskie forum. Z drugiej strony sytuacja polityczna kraju wymagała rozwijania literatury właśnie zaangażowanej, tej natomiast nie doceniali przeciwnicy twierdząc, że nie wychodzi poza swojski zaścia-nek. Ten właśnie dylemat, który oznaczyć można w skrócie: literatura autonomiczna czy zaangażowana, stanowił zasadniczą oś polemik toczących się przez wiele lat na łamach różnych czasopism, w których brali udział zarówno pisarze, jak i krytycy o odmiennych światopoglądach. Ich stanowiska zatem trzeba zwięźle wypunktować.

Kierunek pierwszy, który da się ująć w haśle: sztuka dla sztuki, zapoczątkował Zenon Przesmycki (Miriam). Wzorując się na programie estetycznym francuskich parnasistów, wyłożył swoje koncepcje w roku 1891, publikując cykl artykułów Harmonie i dysonanse oraz rozprawę Maurycy Maeterlinck i jego stanowisko we współczesnej poezji belgijskiej. Potem poglądy te będzie kontynuował na łamach redagowanej przez siebie „Chimery” (1901-1907). Zawsze domagał się wyzwolenia literatury z więzów tendencyjności i utylitaryzmu, uważał, że powinna ona być przede wszystkim sztuką, postulował zatem doskonalenie jej artyzmu i wykorzystanie w tym celu zdobyczy symbolistów.

Zapoczątkowany przez Miriama kierunek artystyczny pod nazwą „sztuka dla sztuki” najczęściej ocenia się u nas negatywnie. Uważa się, że był on wyrazem kulturowego elitaryzmu – tworzenia literatury dla wąskiej grupy znawców, a niedoceniania szerszych kręgów jej odbiorców. Dużo jest racji w takim stwierdzeniu, lecz ujmuje ono tylko jeden aspekt problemu. Trzeba bowiem pamiętać, że literatura pozytywizmu w wielu dziedzinach artystycznych pozostawała w zastoju, a rozsadzał ją od wewnątrz nadmiar publicystyki, dlatego Miriam starał się ukierunkować jej rozwój przez większe zainteresowanie estetyzmem. Szkoda tylko, że jego program był zbyt krańcowy, nie uwzględniał społecznego zapotrzebowania na literaturę zaangażowaną, toteż z tego powodu jego postulaty nie wzbudziły początkowo większego rezonansu. Dopiero w kilka lat później rozwinął je w formie lirycznych manifestów Stanisław Przybyszewski w artykułach Confíteor i O „nową” sztukę, ogłoszonych w 1899 roku na łamach krakowskiego „Życia”.

Leave a Reply

Reklamy
Kategorie Witryny
Reklamy